Protest przed Wielką Warszawską. Aktywiści: „Wiązanie języków koniom to niczym nieusprawiedliwiona brutalność”
Unsplash.com / Gene DevineOd rana przed kasami Toru Służewiec zbierali się przedstawiciele Fundacji Przyjaciel Zwierz, Stowarzyszenia Prawnicy na rzecz Zwierząt oraz inicjatywy Follow The White Horse.
Protestowali przeciwko mechanicznemu unieruchamianiu języka konia poprzez przypięcie go do żuchwy. Aktywiści podkreślają, że choć regulamin wyścigów konnych od lat zakazuje wiązania języka, praktyka – często określana eufemistycznie jako „zapinanie” lub „przypinanie” – wciąż jest stosowana.
– Protestujemy dzisiaj, ponieważ wiązanie koniom języków na torze wyścigów konnych Służewiec nadal trwa – mówiła Ewa Leszczyńska, prezeska Fundacji Przyjaciel Zwierz.
1 września Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów wszczęła postępowanie dotyczące czternastu czynów związanych z czternastoma końmi. Organizacje informują, że już po rozpoczęciu śledztwa udało im się udokumentować kolejne przypadki stosowania tej metody.
Podczas briefingu przedstawiono m.in. informacje z posiedzeń Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych. Według aktywistów 27 maja lekarz weterynarii miał określić podwiązanie języka (oraz omijające przepisy „podpinanie”) jako „niczym nieusprawiedliwioną brutalność i formę dopingu fizycznego”. 17 czerwca Rada miała omawiać badania wskazujące, że praktyka nie poprawia oddychania ani wydolności, a może powodować szkody fizyczne i psychiczne. Mimo to 18 sierpnia PKWK wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że zapinanie języka stosuje się u koni, które tego wymagają, i „zdaje się koniom nie szkodzić”.
– Polski Klub Wyścigów Konnych próbuje nazywać tę praktykę inaczej, podczas gdy ma ona dokładnie ten sam cel – mówiła Maria Januszczyk ze Stowarzyszenia Prawnicy na rzecz Zwierząt.
Organizatorzy wskazali też na reakcje instytucji. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, po otrzymaniu pisma od organizacji, miało wskazać na konieczność przestrzegania przepisów i zwrócić się o wyjaśnienia do PKWK. Z kolei 18 sierpnia Totalizator Sportowy zażądał od Klubu natychmiastowego zaprzestania stosowania „jakichkolwiek mechanicznych form unieruchamiania języka koniom”. Według informacji z briefingu Totalizator nadal nie otrzymał odpowiedzi.
Aktywiści podkreślali kwestię odpowiedzialności. Wskazywali, że nie tylko osoby bezpośrednio wykonujące czynność, ale także komisje techniczne powoływane przez PKWK – które dopuszczają konie do gonitw – powinny reagować. Ewa Leszczyńska zaznaczyła, że Tor Służewiec i Polski Klub Wyścigów Konnych to odrębne podmioty, a za nadzór najbardziej odpowiada Klub.
Dyrektor Toru Wyścigów Konnych Służewiec Paweł Rabantek w rozmowie z mediami podkreślił, że tor apelował do PKWK (odpowiedzialnego za komisję techniczną) o wprowadzenie rozwiązań uniemożliwiających unieruchamianie języków. – My wyraziliśmy swoją wolę, aby tego procederu zaniechać – mówił.
Protest trwał w dniu Wielkiej Warszawskiej – prestiżowej, najwyżej dotowanej międzynarodowej gonitwy w Polsce, której zwycięzca otrzymuje Nagrodę Prezydenta m.st. Warszawy. Ostateczna ocena odpowiedzialności konkretnych osób należy do organów prowadzących postępowanie, w tym prokuratury.
Źródła
Zobacz też
Zobacz wszystkie
26 września 2026
Ślad węglowy skóry zwierzęcej jest ponad 12 razy większy niż wegańskich alternatyw

24 września 2026
Brytyjczycy rezygnują z przetworzonego „roślinnego mięsa”. Wybierają fasolę i tofu

23 września 2026
Brazylia zakazuje foie gras. Historyczny sukces Animal Equality w Ameryce Łacińskiej

21 września 2026
Szwajcaria zakazuje importu futer produkowanych w okrutny sposób. Przełomowe głosowanie parlamentu